Strach przed porażką – 5 sposobów, aby oswoić lęk

Spotykając się na co dzień z różnymi klientami, na własnej skórze doświadczam tego, jak bardzo strach przed porażką blokuje firmy przed wdrożeniem innowacyjnych rozwiązań. Brakuje odpowiedniego myślenia, które wsparłoby otwartość na prototypowanie i testowanie.

 

Tymczasem osiągnięta na wczesnym etapie porażka jest ogromnym sukcesem dla innowacji.W końcu im szybciej znajdziemy słabości w trakcie projektowania, tym wcześniej i sprawniej będziemy mogli zoptymalizować dane rozwiązanie. Wystarczy przytoczyć chociażby historię Edisona. Dla wielu osób jego największe osiągniecie to stworzenie żarówki. Dla mnie natomiast większym wyczynem było tysiąc wcześniejszych prototypów, które stworzył, aby ostatecznie dotrzeć do tego, który pozwolił zmienić świat. Wyobraźmy sobie co by się stało, gdyby po kilku nieudanych próbach się poddał. Gdyby Edison w swoim procesie twórczym nie zrozumiał wagi porażek, nie osiągnąłby tak spektakularnego odkrycia. Eksperyment zakończony porażką nie jest bowiem nieudanym eksperymentem. 

Strach przed porażką bardzo często łączy się z efektem Krugera-Dunninga, który polega na tym, że osoby niewykwalifikowane w danej dziedzinie częściej przeceniają swoje umiejętności. Natomiast osoby ze sporą dawką wiedzy w danym zakresie mają tendencje do zaniżania oceny tego, co potrafią. W efekcie doprowadza to do paradoksu, że często ludzie, którzy wiedzą więcej, są mniej pewni siebie. Lęk przed porażką jest też bardzo widoczny w społeczeństwach, w których panuje silna presja społeczna na odniesienie zawodowego sukcesu. Jak wspomina Paweł Fortuna z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, stajemy się społeczeństwem, w którym sukces jest wyznacznikiem wartości człowieka, równocześnie jednak sytuacja gospodarcza sprawia, że zamiast sukcesów coraz częściej doświadczamy porażek. W takiej sytuacji zamiast radzić sobie ze strachem, dużo osób znajduje sposoby na to, aby radzić sobie z porażką. Uczymy się jej nie przyjmować lub umniejszać znaczenie, aby uratować nasze dobre samopoczucie. Niestety, ale boimy się odrzucenia i wyśmiania swojego pomysłu, co często powoduje, że pozostaje on znany tylko nam. Często brakuje nam również poczucia własnej wartości, które wsparłoby nas w działaniu. Z tego powodu bardzo często opóźniamy działania, skupiając się głównie na przegadaniu problemu.

design thinking pomysły

Design Thinking i porażka

W Design Thinking nie ma porażek. Nie takich, o których myślimy zazwyczaj. Pracując tą metodą traktujemy porażkę tak, jak większośc osób traktuje uczenie się. Potrzebujemy popełnić mnóstwo błędów po to, aby dotrzeć do nowych rozwiązań, szans, modeli i produktów. Kolejne porażki to więc nic innego jak kolejne lekcje, z których wyciągamy niezbędne informacje zwrotne.

To co jednak jest według mnie najważniejsze w tej nauce, to stawianie wielu pytań i wyciąganie wniosków. Dlaczego coś nie działa? Co należy jeszcze uwzględnić? Co poprawić? Design Thinking nastawia nas na prototypowanie, testowanie i szybkie działanie, ale wymaga od nas abyśmy wiedzieli po co to wszystko robimy. Jaki jest cel? Jakie jest wyzwanie? Zanim zaczynamy przechodzić do protypowania czegokolwiek, poświęcamy naprawdę sporo czasu i energii aby zdefiniować prawdziwy problem. Ten ukryty gdzieś na samym dnie, pod pozornymi wyzwaniami, które widać na pierwszy rzut oka. Zdefiniowanie właściwego problemu daje solidną podstawę do tego, aby testować. To właśnie dzięki pewności, że jest to prawdziwe, realne wyzwanie, które wymaga rozwiązania, możemy śmielej zderzyć się ze strachem. 

Jaka jest Wasza definicja porażki? 

Dobrze wiem, że podejście Design Thinking przemawia do wielu osób. Równie często widzę też  kiwające ze zrozumieniem głowy, gdy mówię o porażce i lęku. Mimo wszystko, cały czas to jeszcze za mało. Ludzie są w stanie na pewnym poziomie zrozumieć to, o czym mówię ja i inne osoby związane z innowacjami. Rozumieją, ale nie czują. Dlatego tak ważne jest, abyście sami zdecydowali, czym dla Was jest porażka. Czy to bankructwo firmy, którą założycie, zwolnienie z pracy za to, że nie zrobiliście czegoś, co nie było zgodne z Waszymi wartościami, wprowadzenie na rynek całkowicie nieprzydatnego produktu, stworzenie zupełnie nietrafionego procesu rekrutacji lub kampanii employer brandingowej?

Jeżeli myśląc o porażce, w głowie pojawia się jednak myśl coś, co nie jest idealne to chcę Wam powiedzieć, że takie myślenie bardzo skutecznie blokuje zdolność do ćwiczenia własnej kreatywności i osiągnięcia sukcesu czy też powodzenia danego przedsięwzięcia. Jest to nastawienie, które trzeba zmienić, aby rozwijać swój biznes. Niestety dobrze wiem, że myślenie o porażce to coś więcej niż indywidualne nastawienie. Takie podejście dzielimy masowo jako społeczeństwo. Egzaminy, do których uczyliśmy się na pamięć, aby zaznaczyć jedyną prawidłową odpowiedź, kary i wyśmiewanie przez nauczycieli, gdy coś nie było idealne, brak testowania i eksperymentowania rozwiązań, które pozwalały odbyć drogę do celu – a w zamian za to, masa gotowców. System, w którym jesteśmy i ludzie, którzy otaczają nas od najmłodszych lat są tak silnymi bodźcami, że obecnie w dorosłym życiu czeka nas ogrom pracy, aby tworzyć na nowo środowisko, które będzie pozwalało na testowanie, elastyczność i innowacje.

spotkanie

Gong Show

Uważam, że strach przed porażką ze strachem można coś zrobić. A nawet trzeba. Oswojenie lęku i podejmowanie decyzji ze świadomością ryzyka jest w obecnym świecie receptą na wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań. Zamiast więc bać się porażki, powinniśmy ją szanować.

Jednym z ciekawych pomysłów na oswojenie się z popełnianiem błędów, jest Gong Show stworzony przez Michaela Eisnera, byłego dyrektora The Walt Disney Company. Michael, podobnie zresztą jak ja uważa, że porażka jest czynnikiem sukcesu, dlatego też kilkakrotnie w ciągu roku organizuje spotkania, które zachęcają do poniesienia owej porażki!

Spotkania Gong Show oparte są na formule amatorskiego programu telewizyjnego. W trakcie ich trwania, każdy z pracowników firmy może przedstawić kierownictwu Disneya pomysł na pełnometrażową animację fabularną. Stworzona na spotkaniach atmosfera sprawia, że pracownicy faktycznie czują się bezpiecznie i śmiało przedstawiają swoje scenariusze, ponieważ nawet te skandaliczne są całkowicie akceptowane.

I tak, panująca na Gong Show akceptacja owocuje masą beznadziejnych pomysłów, które przerywane są gongiem. Ale! Po wielu, wielu godzinach pojawią się jednak świetne koncepcje, jak na przykład znany pewnie większości “Herkules”. Można więc jak w przypadku Edisona stwierdzić, że te wszystkie koszmarne scenariusze były potrzebne, aby w głowie powstał ten jeden. Potwierdza to tezę Toma Watsona, twórcy IBM’s, który uważa, że sposobem na przyspieszenie sukcesu, jest podwojenie osiągniętych porażek. Czytając o Gong Show wyobraziłem sobie, jak kolejne pomysły powoli wyciągają korek, który tamuje kreatywny przepływ. Gdy w końcu udaje się go wyjąć, na wierzch wypływają schowane gdzieś głęboko rozwiązania, których poszukuje firma. Z tego też powodu w etapie generowania pomysłów w Design Thinking idziemy na ilość, a nie na jakość. Akceptujemy pomysły swoje i innych, mówimy „tak, i…” oraz odtrącamy blokady. Po to, by zanurkować do głęboko skrytych idei!

Jak radzić sobie z lękiem przed porażką?

Gong Show jest wspaniałym przykładem tego, jak można oswoić lęk przed porażką w postaci odrzucenia czyjegoś pomysłu. Szykując ten tekst miałem jednak ochotę na więcej i w zakamarkach internetu znalazłem kolejną ciekawą historię. Dotyczyła Jasona Comely’ego, który z powodu zerwania stracił chęć do robienia czegokolwiek. Naprawdę. Nie wychodził z domu, nie spotykał się ze znajomymi, nie miał zbyt wielkiej motywacji do pracy. Któregoś dnia Jason zrozumiał, że po prostu się boi. Gdy zapytał siebie o powód lęku, odpowiedzią był strach przed odrzuceniem. Tego wieczora przypomniało mu się jedno ćwiczenie ze szkolenia Spetsnaz, elitarnej rosyjskiej jednostki militarnej. Żołnierze w trakcie tego zadania zamykani byli w pokoju bez okien. W środku znajdował się za to bardzo agresywny pies, a oni do obrony otrzymywali jedynie szpadel. Comely zaczął zastanawiać się jak przenieść zadanie ze wściekłym psem i żołnierzem do realiów faceta pracującego jako freelancer w branży IT. Przyszedł mu do głowy pomysł: musiał przynajmniej raz dziennie zostać odrzucony.

W ten sposób Jason zaczął wychodzić z domu i pytać ludzi – podchodził do nieznajomych i prosił o miętówki, podwózkę lub pytał sprzedawców o możliwość naliczenia rabatu. I oczywiście, często wygrywał danego dnia, słysząc w odpowiedzi stanowcze “Nie”, jednak ku jemu zdziwieniu, wielokrotnie otrzymywał pomoc. Widząc, że jego wyzwanie działa, Comely zdecydował się nawet spisać zadania i stworzył na ich podstawie grę Rejection Therapy. Dzięki temu inne osoby mogły na własnej skórze doświadczyć tego, że lęki nie są tak naprawdę realne. A z pewnością nie w taki sposób, w jaki to przedstawiamy sobie w naszych głowach.

Jest to historia osadzona w życiu prywatnym, jednak uważam że bez problemu możemy przenieść ją na realia zawodowe. Na przykład, ilekroć wahacie się przed podzieleniem się opinią lub pomysłem ze swoimi współpracownikami lub managerem, możecie przypomnieć sobie Rejection Therapy. Zyskacie w ten sposób nową perspektywę, w której nawet jeśli usłyszycie “Nie”, będzie to oznaczało, że wygraliście wyzwanie na dany dzień!

Z drugiej strony za to… dużo osób podchodzi do porażek na zasadzie nie oczekuję sukcesu.  Aby porażka nie znokautowała naszej wiary w siebie, udajemy, że nie jesteśmy wcale zaangażowani w nasze działa. Ot, uda się lub nie. Zwisa mi to. Tylko czy naprawdę? Ile osób znacie, które mówiły tak o swoich przedsięwzięciach, a później kryły się w kątach, aby opłakiwać swoją porażkę? Ile razy Wy tak mieliście? Zamiast oszukiwać siebie, naprawdę warto przyznać, że: „Tak! Chcę sukcesu” i skupić się na pracy z lękiem przed porażką.

design thinking testowanie

Naprawdę, jest to do zrobienia! Niejako podsumowując, podrzucam kilka rzeczy, które mogą pomóc Wam w tej pracy.

Jak poradzić sobie ze strachem przed porażką?

  1. Traktujcie siebie jakbyście byli Thomasem Edisonem. Tak, brzmi jak wariactwo, ale z drugiej strony – czy nie warto stworzyć tysiące prototypów, aby finalnie zrobić coś, z czego korzystają ludzie niemal na całym świecie? Nieudany eksperyment nie jest porażką, ale informacją zwrotną. Skrzynią pełną złotych rad, jak zrobić kolejny prototyp, aby był lepszy. Uczenie się poprzez niepowodzenia jest najlepszą metodą do tego, aby stworzyć naprawdę skuteczne i potrzebne rozwiązanie.
  2. Przed kolejnymi wyzwaniami przypomnijcie sobie badania Gilovicha i Medvec, z których wynika, że owszem, w krótkim terminie od danej decyzji żałujemy faktycznie działań, które doprowadziły nas do porażki, jednak długofalowo to żałujemy najbardziej niezdecydowania.
  3. Docierajcie do głębokich potrzeb. Niezależnie od tego, czy tworzycie nowy produkt lub usługę, zmieniacie procesy w firmie lub stoicie przed inną decyzją, dla dobra dalszych działań musicie poznać prawdziwe potrzeby i wyzwanie, które przed Wami stoją. W Design Thinking empatyzacja i synteza są kluczowymi etapami, w trakcie których uczestnicy uświadamiają sobie, że do tej pory płynęli zupełnie w innym kierunku niż chcieli! Pomimo tego że zazwyczaj jesteśmy w 100% pewni tego, co jest problemem, dopiero dokładne (ale naprawdę dokładne) zgłębienie się w wyzwanie pokazuje, że albo wsiedliśmy na pokład złego statku, albo nasz problem znajduje się na zupełnie innej wyspie. Te etapy są często trudne, czasochłonne, ale utrzymują cały proces w ryzach. To dzięki nim uczestnicy mają momenty “Aha!”, bo w końcu udało się dotrzeć do sedna. Bez poznania prawdziwych potrzeb i problemów firma często rozpoczyna zupełnie bezsensowne działania, które skupione są wokół mało istotnego problemu.
  4. Oprócz potrzeb, trzeba również skupić się na wartościach Waszych i firmy. Podobnie jak dobrze zdefiniowany problem, wartości dadzą oparcie w podejmowaniu działań, w tym również ryzyka. Jeżeli jasno określicie ważne dla organizacji wartości, będziecie wiedzieć po co chcecie wdrożyć dane rozwiązanie, a także otrzymacie odpowiedzieć na co zwracać uwagę w trakcie projektowania. Roy Disney mówił: – nie jest trudno podejmować decyzje, kiedy zna się swoje wartości.
  5. Zaaranżujcie czas i przestrzeń na prototypowanie i testowanie. Thomas Edison dawał sobie czas na to, aby sprawdzać. Wy również powinniście zgodnie z punktem 1! Po zdefiniowaniu wyzwania i tworzeniu pomysłów, bardzo ważne jest aby się nie zrazić, a przestawić myślenie. To właśnie z prototypów, testowania i porażek złożony jest Podręcznik do stworzenia rozwiązania, którego potrzebują Wasi klienci. Czy to nie jest pozycja, którą chcielibyście przeczytać? Aby skupić się w pełni na tworzeniu i sprawdzaniu prototypów, potrzebujecie potraktować to w swojej firmie jako priorytet i stworzyć niejako laboratorium do testowania. Laboratorium potrzebuje czasu, dedykowanych do testowania osób oraz miejsca, w którym nikt nie będzie rozpraszał pracującego zespołu.

Podsumowanie

W obecnych czasach zmiana jest kluczowa. Nasz świat pędzi, a my choć próbujemy nadążać, zdecydowanie chętniej siedzimy w tym, co nam znane. Niestety, ale w wypracowanych już schematach nie ma innowacji ani rozwoju. Jest jedynie stagnacja. I choć sam dobrze wiem, jak obezwładniający jest lęk przed popełnieniem porażki, równie mocno wiem jak wspaniałe jest uczucie testowania i wreszcie – stworzenia właściwego rozwiązania. Nie jest to praca na 5 minut, jednak uważam, że przestawienie myślenia i traktowanie porażki jako coś dobrego jest kluczowym działaniem, bez którego nigdzie się nie ruszymy. To tak, jakbyśmy mieli auto, ale bez kluczyka. Klucze do przestawienia swojego mindsetu przedstawiłem Wam w powyższym tekście. Teraz tylko czas na wdrożenie i możecie ruszać w drogę do innowacyjnych rozwiązań.